Chrystus zmartwychwstał i zajaśniał przed swoim ludem, który wybawił krwią swoją. Alleluja!

 

 

Poranek Zmartwychwstania nie zaczyna się od hałasu.

Zaczyna się od zdziwienia.

 

Pusty grób.

Kamień odsunięty.

I serce, które jeszcze nie rozumie, ale już czuje, że coś się zmieniło na zawsze.

 

Rezurekcja to nie tylko procesja i dźwięk dzwonów.

To ogłoszenie, że śmierć przegrała.

Że wszystko, co wydawało się końcem – stało się początkiem.

 

Idziemy za Najświętszym Sakramentem, śpiewamy „Alleluja”,

bo nie niesiemy już smutku Wielkiego Piątku.

Niesiemy nadzieję.

 

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tu — zmartwychwstał.”

 

Rezurekcja dzieje się także w nas.

W każdej chwili, gdy podnosimy się po upadku.

W każdej decyzji, by wybrać życie zamiast lęku.

W każdej nadziei, która wraca mimo wszystko.

 

Bo jeśli Chrystus żyje –

to znaczy, że nic nie jest stracone.